Aaa, sklepy dwa, szarobure obydwa …

Dawno, dawno temu, gdy ludzie w Polsce zarabiali po 30 dolarów miesięcznie, na warszawskich Sadach Żoliborskich istniały dwa sklepy spożywcze „Społem” (właściwie to było ich tam więcej, ale w tym tekście tylko na dwóch się skupimy). Lata miały, a sklepy miały się dobrze i mimo, że przy płaceniu, oprócz pieniędzy, trzeba było jeszcze dać kasjerce kartkę z nazwą produktu (by wszyscy mieli sprawiedliwie i po równo;-) ), to sklepy wyglądały ładnie i schludnie.
Oba były zbudowane według tego samego planu, w obu poza „samem” był również kiosk Ruchu. Potem przyszły lata dziewięćdziesiąte, a wraz z nimi do sklepów zawitały zmiany. W pierwszym wyrosła wypożyczalnia kaset, w drugim nie. W podziemiach pierwszego pojawiła się siłownia, a drugi został bez zmian. Pierwszy został zamieniony w hurtownię włóczki, a drugi nadal bez zmian oferował ludziom ten sam asortyment. W pierwszym, pojawił się mały, osiedlowy sklepik spożywczy, a w drugim nie musiał, bo przecież cały sklep wciąż sklepem spożywczym był. Razem z tymi zmianami, zmieniało się oblicze obu budynków. Przybywało na nich sprayowych malowideł, przybywało naklejonych ogłoszeń, mimo, że miejsca na to wcale tam nie było. Coś, co przez 20 lat mogło wyglądać czysto, nagle zaczęło wyglądać paskudnie.

Sklepy dwa I

Ostatnie miesiące sklepu numer dwa.

W miejscu sklepu numer dwa, obecnie budowany jest budynek mieszkalny, a sam sklep, zanim go wyburzono, przez pewien czas szpecił okolicę odpadającymi tynkami i wybitymi szybami.
Sklep numer jeden działa nadal, a właściwie działa to, co w nim powstało, czyli hurtownia włóczki i mały sklep osiedlowy, który właściciel prowadzi chyba tylko z nudów, by zysku jest tyle, że wychodzi na zero. Taniej i wygodniej jest udać się do pobliskiego supermarketu. W sklepie zaopatruje się w piwo młodzież z pobliskiej zawodówki/technikum, ale zakładam, że sprzedawca pozwala na kupno, tylko tym co 18 lat skończyli.

Czytaj dalej

Reklamy

Handel + przystanek = trzeci świat?

Czy byliście kiedyś w szpitalu? Zgaduję, że tak. A czy byliście kiedyś w szpitalu i nie mieliście co na siebie włożyć? Czy czuliście, że wszystkie ubrania jakie ze sobą zabraliście są niemodne, że inni pacjenci są bardziej trendy? Czy poczuliście się wtedy zagubieni? Może mieliście ochotę na zmianę garderoby, ale do domu nie chcieli wypuścić, a w szpitalu przecież sklepu nie ma…
Od teraz jest rozwiązanie! Stoisko z ubraniami, tuż przy (a właściwie to nawet „na”) przystanku „Szpital Bielański”. Wystarczy zrobić tylko kilka kroków od budynku, by wzbudzić w innych pacjentach podziw nowo zakupioną bluzką lub parą skarpet.

Czytaj dalej

Designerski śmietnik

Dzisiaj podam wam krótki przepis na designerski śmietnik. Wykonanie jest bardzo proste, a radość jaką może sprawić gotowy przedmiot, jest przeogromna.
Uwaga, oto przepis:
1) Weź 1 (jeden) słupek przeszkodowy typu U5a
2) Oderwij wykonaną z blachy pokrywę (to ten talerz umieszczony na górze słupka)
3) Jeśli chcesz uzyskać bardziej fantazyjne kształty w nowo powstałym śmietniku, uderz w niego kilka razy (dobre efekty przynosi uderzenie rozpędzonym samochodem – uważaj jednak, by nie zniszczyć słupka… tzn. śmietnika)
4) Jeśli efekty nie są zadowalające, zeskrob nieco farby ze ścianek

Jeśli wszystko wykonacie zgodnie z powyższą instrukcją, efekty będą prezentować się tak jak na poniższym zdjęciu.

Czytaj dalej

Kolorowa Marszałkowska

Dziś znajdujemy się na ulicy Marszałkowskiej, tuż przy placu Zbawiciela. Nie tracąc czasu patrzymy na wprost i co widzimy?

Kolorowa Marszałkowska II

Z pozoru nic podejrzanego. Zwykły, całkiem ładny budynek. Chociaż nawet tu wprawne oko może coś dostrzec, ale nie czepiajmy się (na razie).
A teraz szybki zwrot w tył i naszym oczom ukazuje się …

Kolorowa Marszałkowska I

… no właśnie. Sam nie wiem co, ale toi-toi wygląda bardzo radośnie i kolorowo, nieprawdaż?;)
Delikatny obrót głową w prawo i …

Czytaj dalej

Schody na Słodowcu

Dzisiaj jesteśmy z wizytą na warszawskim Słodowcu i mamy do pokazania bardzo interesujący czteroptyk. Po zapoznaniu się z nim, proszę odpowiedzieć na pytanie zagadkę.

Schody na Słodowcu I

Schody numer jeden.

Schody na Słodowcu II

Bardzo podobne, a jednak tak inne schody numer dwa.

Schody na Słodowcu IV

Od razu widać, że inne schody numer trzy.

Schody na Słodowcu III

Schody numer cztery, a może osiem.

Czytaj dalej

Teatr Komedia

Dziś chciałbym pokazać wam jak uroczo prezentuje się Teatr „Komedia” i czym wita swoich widzów.
Na ścianie tuż przy wejściu, na gości czekają uroczo wymalowane hasła „hu*”, „hu*” oraz „hu*”. Nie wiem czy jest to tytuł najnowszej sztuki tu wystawianej, czy może recenzja czegoś co było grane parę lat temu. Wiem natomiast, że skoro napisy takie są na ścianie teatru, który jest przecież instytucją kulturalną, to można by chociaż zachować odrobinę mądrości i nie pisać tego słowa z błędem. A tak, to tylko pośmiewisko można z siebie zrobić ;)

Ile "hu*" widzisz na zdjęciu?Pytanie-zagadka: ile „hu*” widzisz na zdjęciu?

Na przeciwko wejścia, witają nas uroczo pomalowane wywietrzniki. Ale nie należy się martwić, zawsze mogłyby być pomalowane gorzej. Nie zauważyłem także na nich żadnego „hu*” co jest już jakimś pozytywem.

Czytaj dalej

Początek …

… z początkami bywa różnie. Mogą być łatwe, mogą być trudne, ale najlepiej jest jak mówią o tym co będzie potem. Blogiem tym (a raczej jego zawartością) chciałbym zwrócić uwagę, na to, jak wygląda moje miasto. Tytuł „Piękna Warszawa” jest oczywiście tytułem ironicznym, mimo, że w mieście możemy znaleźć mnóstwo miejsc, o których można by powiedzieć, że są piękne (już bez ironii), to niestety możemy też znaleźć równie dużo miejsc, którym do tego piękna bardzo daleko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to sami ludzie tak kształtują własną okolicę. A czasem, naprawdę, niewiele środków i pracy potrzeba, by było ładniej i przyjemniej dla oka.
Chciałbym, aby znalazło się tu miejsce na rzeczy różne, od oblepionych reklamami przystanków, przez koszmarki architektoniczne, po głupie i nikomu niepotrzebne inwestycje. Może niektóre rodzaje „brudów” będą się powtarzać wielokrotnie, ale to chyba tylko oznaczać będzie, że problem jest szerszy. Może też ktoś odpowiedzialny za to jak wygląda miasto (albo jego część) zajrzy tu i zrobi mu się wstyd i może wtedy posprząta chociaż trochę. Może …