„Nowa koncepcja wtapiania zabytków w pejzaż urbanistyczny.”


– Idzie nowe i my burzymy przeżytki.
– Po co ma iść nowe tam gdzie przeżytki jeszcze świetnie się trzymają. Te przeżytki przeżyją niejedno nowe osiedle …”

Pytanie numer jeden: czy pamiętacie skąd są te cytaty? Jeśli nie pamiętacie to przypomnę, że z filmu „Poszukiwany, poszukiwana”. A teraz pytanie numer dwa: czemu na początku dzisiejszego tekstu owe cytaty się pojawiły?
Odpowiedź jest prosta. Dzisiejszy tekst miał traktować o mieszkaniu w Warszawie. A od mieszkania do gospodarki przestrzennej już tylko krok, więc dziś będzie raczej o tym drugim. Jak wiemy Warszawa jest miastem zniszczonym przez liczne wojny, do tych zniszczeń dołożyły swoje złe ustroje polityczne, które ciągle ją nękały. Ale dzięki temu miasto to może pochwalić się niesłychanie zróżnicowaną architekturą. Tutaj można zobaczyć rozpadające się przedwojenne kamienice w sąsiedztwie nowoczesnych wieżowców, a dodatkowo dla upiększenia (bo niby po co innego?) całość wzbogacona jest znaczną liczbą klockowatych bloków w stylu lat 70. Myślicie, że taki mix nie mógł się udać? Otóż nic bardziej mylnego. Całość prezentuje się niezwykle zgrabnie. Jestem pewien, że niejedno miasto mogłoby nam pozazdrościć takiej pięknej syntezy starego z nowym.
Czuję, że już nie możecie doczekać się na zdjęcia ilustrujące owo fenomenalne połączenie stylów różnych epok, niewiarygodne osiągnięcie polskiej gospodarki przestrzennej. Nie zajmuję wam więcej czasu i zabieram was w krótki spacer. Oto zdjęcia.

Na początek ulica Prosta na Woli. O kilka kroków od Śródmieścia. Stoimy i patrzymy w kierunku północnym.

Pejzaż urbanistyczny I

To tylko tak chwilowo wygląda. Budynki na pierwszym planie są już przeznaczone do rozbiórki (przynajmniej w części).

Przechodzimy na ulicę Pereca, również na Woli. Planowanie przestrzenne nabiera rozpędu. Coraz lepiej widać, jak dobrze współgra ze sobą połączenie starych i nowych budynków.

Pejzaż urbanistyczny II

Budynki ustawione w kolejności budowania. Najstarsze są na pierwszym planie (to uwaga dla mało spostrzegawczych).

Pejzaż urbanistyczny III

Gdyby tylko nie odpadający tynk z kamienicy po prawej, to niczym nie odstawałaby od nowoczesnego wieżowca po lewej, z tyłu.

Pejzaż urbanistyczny IV

Unikalne w skali światowej (a może tylko dzielnicowej?) połączenie starego z nowym.

Szybko przemieszczamy się do Śródmieścia, na róg Królewskiej i Marszałkowskiej. Niestety jesteśmy nieco spóźnieni, bo właśnie trwa wyburzanie szalenie atrakcyjnych dla otoczenia pawilonów handlowych. Gdzie teraz okoliczni mieszkańcy zaopatrzą się w kebaby i artykuły polepszające życie intymne? Gdzie znajdzie się miejsce dla tych wszystkich zburzonych sexshopów? Czy na zawsze będą musiały zniknąć z tej okolicy?

Pejzaż urbanistyczny VI

Wystarczy tylko krok by z "Saskiego półksiężyca" przenieść się do pachnącego kebabami Istambułu.

Pejzaż urbanistyczny V

Spojrzenie na południe. Ile stylów architektonicznych widzicie?

Pejzaż urbanistyczny VII

Czas na zagadkę. Jeden budynek znacząco odstaje od otoczenia. Który? Czas na odpowiedź to 3 sekundy.

Mam nadzieję, że podobał wam się dzisiejszy spacer. Nie był może długi, ale przynajmniej zobaczyliście, jak to dobrze, że ktoś kiedyś wymyślił planowanie przestrzenne. Dzięki temu w mieście panuje ład architektoniczny, budynki do siebie pasują i nic nikogo nie razi.
Jeśli chcecie więcej takich spacerów, napiszcie o tym śmiało w komentarzach.

PS. Dzisiejszy tekst, jak i całego bloga sponsoruje słowo „ironia”.

Reklamy

9 Responses to „Nowa koncepcja wtapiania zabytków w pejzaż urbanistyczny.”

  1. koham.mihnika.copyright says:

    Gratuluje pomyslu i wykonania. Mimo wszystko, Warszawa to piekne miasto.

  2. brzoza1530 says:

    Bardzo fajny blog. Wszedłem na niego jakoś tak przez przypadek, ale od razu mi się spodobał. Mieszkam w Gdańsku i w Warszawie byłem może z dwa razy, więc znam to miasto poprzez pryzmat Dworca Centralnego i Starego Miasta, nic więcej… Fajnie popatrzeć na stolicę z tego „innego” kąta. Nie tylko tą elegancką, tą „na pokaz”. Jeszcze tu będę zaglądał :)

    Pozdrowienia z Gdańska.

  3. bohr says:

    Fajny blog, wlasnie dodalem RSS do ulubionych :) trzymam kciuki za dalszy rozwoj!

  4. skarletta says:

    Ja również znam Warszawę z perspektywy Dworca Centralnego :) Fajnie, że jest taki blog, który pokaże nam stolicę z innej strony ;) Ja również trzymam kciuki za dalszy rozwój bloga.

  5. anika says:

    Bardzo fajny blog, dodałam do ulubionych. :)
    Hmmm a mnie właśnie ta różnorodność zabudowy Warszawy szczerze urzeka (nie licząc starych i nowych koszmarków).

  6. Dziękuję za komentarze, miło wiedzieć, że czytacie to i się wam to podoba. :-)

    @brzoza1530 & skarletta
    Poznawanie miasta z perspektywy Dworca Centralnego to niezbyt miłe przeżycie ;-) Może niedługo zrobię o tym stosowny wpis, by osoby, które nigdy nie były w tych rejonach, wiedziały na co się przygotować. ;-)

    @anika
    Ja także nie mam nic przeciwko różnorodności, o ile ta różnorodność zajmuje odpowiednie rejony. A tutaj mamy niestety zachowanie, które wygląda mniej więcej tak: jest gdzieś wolny plac, to stawiamy tam wieżowiec. A to, że będzie on w otoczeniu starych kamienic to już nikogo nie obchodzi. Może za 20 lat się je wyburzy, a może nie. ;-)
    Niestety nie ma planu na jakieś ładne zagospodarowanie terenu, a nawet jak taki plan się pojawia to i tak nie jest realizowany, bo pieniędzy brak.

  7. cokolwiek says:

    miło jest zobaczyć, że są ludzie wrażliwi estetycznie, tylko co z tego, skoro i tak nie oni podejmują decyzje… gratuluję i zazdroszczę sarkastycznej postawy, bo mnie po prostu krew zalewa, jak straż miejska wesolutko gaworzy sobie z „kupcami” handlującymi z samochodów

  8. Marta says:

    Gratuluje bloga i swietnych zdjec. Pozdrawiam z Edynburga. Mysle , ze dzieki duzej ilosci rodakow tu zamieszkalych pomalu dorowna Warszawie. Juz sa efekty w postaci witryn polskich biznesow .

  9. hgd says:

    Ej, zgodzę się, że baraki handlowe powinno się rozwalić (co innego „zwijalne” bazary – te tak wielu ludzi rażą nawet bardziej niż baraki, a dla mnie one tworzą znaczną część klimatu miejskiego w pozytywnym sensie), powojenne bloki nie są zbyt piękne, a o stare kamienice „ktoś” powinien bardziej zadbać, ale te mieszanki stylów nie rażą mojej estetyki. Gdyby były same stare zdemolowane kamienice to by był slums, gdyby były same bloki to by była prowincjonalna sypialnia, a gdyby były same nowoczesne wieżowce to by było w ogóle nie do życia. Taka mieszanka u nas się sprawdza! Gdyby stara tkanka miejska była nienaruszona to możnaby wybrzydzać przy planowaniu, wywalać bloki i biurowce na przedmieścia itp, ale po wojennym spustoszeniu mogło być na prawdę znacznie gorzej. To co jest jest o wiele lepsze, niż gdyby zabudowano wszystko mdmowskim socrealizmem (który ma swój urok, ale całe śródmieście takie by mi nie odpowiadało), blokami, czy nie robiono nic/wyburzono teraz wszystko co jest i zbudowano „zajebiste”, „nowoczesne” szklane city.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: