Park im. Zbigniewa Herberta

Na Bielanach znajduje się park imienia Zbigniewa Herberta. Wcześniej nosił roboczą nazwę „Bielany III”, ale od około pół roku jest parkiem Herberta. Oczywiście mógł nosić imię Jana Pawła II lub Lecha Kaczyńskiego, ale nie wiedzieć czemu radni woleli Herberta.
A jak wygląda sam park? Z pozoru (i z daleka) niczym się nie wyróżnia od innych parków. Mamy zieleń, mamy ławki i nawet plac zabaw dla dzieci mamy. Podobno były też altanki i ciekawsze rośliny. Ale altanki zjadły korniki, a roślinki wyrwała wichura (przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja).
Niestety przy rewitalizacji parku, która miała miejsce kilka lat temu (lub mniej niż kilka – ciężko mi to ustalić), nie skonsultowano się z odwiedzającymi ten park ludźmi, którzy na własną rękę musieli dokonać modyfikacji niektórych sprzętów i elementów wyposażenia.
Poniższy materiał zdjęciowy pokaże wszystkim oglądającym, przebiegły te modyfikacje i jakie są ich skutki.

Niebieska tablica informacyjna już z daleka zaprasza nas do wejścia do parku. Wiszące skrawki ogłoszeń po prawej są mniej przyjazne i zaprosić nas nie chcą.

Park im. Herberta ma wiele rzeczy, którymi może się pochwalić. Są zielone drzewa (i trawa zielona też). Jest nawet mini skatepark i most.

Pierwsze modyfikacje dotyczą mini skateparku. Dzieci i młodzież już nie tylko mogą jeździć na deskorolkach. Od teraz mogą dodatkowo czytać popularne hasła i uczyć się zwrotów, ułatwiających im start w lepsze jutro.

Napisy zachęcające do erotyczno-poznawczych przygód.

Tu z kolei, możemy dowiedzieć się kim jest „gej”. Wszystko w myśl zasady „bawiąc – uczy, ucząc – bawi”.

Na zakończenie informacja o tym, kim możesz się stać, jak nie będziesz na siebie uważać. Dobrze, że takie ostrzeżenia pojawiają się w miejscach gdzie przebywają dzieci. Dzięki temu dorosłość nie będzie dla nich zaskoczeniem. (Niestety, ktoś zamazał początek napisu i nigdy nie dowiemy się kto jest cwelem).

Spacerując dalej po parku, możemy napotkać kosze na psie odchody. Nie ma w tym nic dziwnego, w końcu jest park, to są i psy. Dobrze, że osoby odpowiedzialne pomyślały o tego typu infrastrukturze.

Z pozoru normalny kosz na psie odchody. Jest kilka takich w parku.

Jednak pomysłowi bywalcu parku stwierdzili, że psie odchody to zły pomysł. Lepiej przeznaczyć go na surowce wtórne.

Lub też pomalować niewidzialną farbą. Dzięki temu nie zesłoni nam tak bogatej roślinności.

Chcąc dokończyć temat koszy, nie możemy zapominać o tradycyjnych koszach na śmieci i odpadki. Te również nie obyły się bez odpowiednich przeróbek.

Nowością są samoopróżniające się kosze. Niestety to prototyp i póki co, opróżnia się pod siebie.

Takich prototypów jest więcej. Wam niech wystarczą zdjęcia tych dwóch.

Prawda jest taka, że za wszystkim stoi kawałek blachy. Tutaj jeszcze jej fragment jest na miejscu i śmieci się trzymają.

A tutaj blachy już nie ma i śmieci radośnie rozkładają się na ziemii. Być może blacha ze śmietnika to dobry materiał dla ludzi handlujących złomem? Więc teraz będzie krótki przekaz do nich: czy zastanawialiście się, co by było gdyby to była wasza blacha? Chcielibyście, by ktoś ją ukradł? Nie! Więc nie kradnijcie i wy. Szkoda, że nie korzystacie z Internetu i tego nie przeczytacie.

Ławki, ławki, ławki… czy któryś park mógłby się bez nich obyć? Tak, mógłby i jak będziecie grzeczni i będziecie czytać tego bloga i pisać komentarze to wam go może pokażę. Ale park Herberta jest parkiem tradycyjnym i ławki ma.

Ławki. Nieodłączny element każdego parku. Podobnie jak piwo pod nią, ale kto by się nim przejmował.

W tym parku niektóre ławki zostały specjalnie zmodyfikowane, by ułatwić korzystanie z nich ludziom z problemami. Na zdjęciu powyżej ławka dla osób cierpiących na hemoroidy.

Tutaj natomiast ławka przeznaczona specjalnie dla osób z chorbami pleców i kręgosłupa. Brak oparcia to zdrowe oparcie!

Nasza podróż po parku dobiega końca. Jeszcze dwa ostatnie spojrzenia i wyjdziemy.

Mała zagadka: czego brakuje na tym zdjęciu? Odpowiedzią wcale nie jest „więcej butelek po piwie”. Ktoś zachwycony wysokiej jakości drewnianym blatem, przywłaszczył go sobie teraz obcuje z nim w samotności.

Dla tych, którzy nie dostrzegli brakującego blatu, tutaj wersja prawidłowa (w tle ta nieprawidłowa).

Oczywiście jest to moje subiektywne spojrzenie. Poza tym w parku jest zielono, miejsca jest całkiem sporo i można pospacerować (tym razem piszę to już bez ironii). Nawet słońce czasem zaświeci. I nieprawdą jest, że nocą są tu ludzie pijący piwo. Oni tylko degustują.

Reklamy

3 Responses to Park im. Zbigniewa Herberta

  1. Anonim says:

    Fajne zdjęcia i komentarze, chyba szkoda Herberta dla tego parku…

  2. angie says:

    Dodałabym jeszcze, że mimo iż obok jest wybieg dla psów, gdzie pies może sobie pobiegać bez smyczy i innych ograniczeń, większość spacerujących po parku z psami nie chce krępować wolności osobistej pupili i spuszcza je ze smyczy. Bomby kupowe są wszędzie, można też co i rusz natrafić na pieska ujadającego na wszystkich wokół, podczas gdy jego właściciel kontempluje zieleń i nie będzie przerywał swojej medytacji jakimś wołaniem psa do siebie…

  3. spacerowicz says:

    O na to straz miejska . Przeciez wlasciciel powinien sprzatac.dlaczego sie tego nie przestzega .lepiej jzlapac kogos co pije piwo w upalny dzien luzle zaparkowal?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: