Żoliborsko-bielańska jaskinia

Nie wiem czy wiecie, ale w miejscu gdzie Żoliborz płynnym ruchem przechodzi w Bielany (przy trasie AK), znajduje się piękny okaz miejskiej jaskini. Ok, może nie jest to do końca jaskinia, bo jednak wejść ma wiele, pod ziemią się nie znajduje, ale przeciągi w niej panują jak w prawdziwej jaskini. Mało tego! Z góry zwisają przepiękne stalaktyty! Niestety obserwacja może być nieco utrudniona, bowiem czasem kawałek sufitu urywa się i spada na niewinnego obserwatora. Na szczęście jest to rzadkie zjawisko. Dużo częstszym jest kapiąca woda, która kapie nawet gdy nie pada. Miejscem, które sobie do kapania upodobała najbardziej są chodniki, które w to osobliwe miejsce prowadzą. Nie muszę dodawać, jak przyjemnym jest moment uderzenia w środek głowy takiej kropli, która spłynęła prosto z ulicy, zbierając ze sobą resztki pyłów i smarów.

Jeśli lubicie podziwiać tandetne pseudo graffiti, to jest to miejsce dla Was.

W miejscach gdzie dociera słońce, nieśmiało wyrasta trawa, dodając nieco zielonego koloru w tym morzu szarości.

Czytaj dalej

Reklamy

Podsumowanie (część pierwsza)

Dziś będzie opowieść z dreszczykiem… Nie, dreszczyk to zbyt mało powiedziane. W końcu egzekucji wykonanych z zimną krwią, nie można nazwać „opowieścią z dreszczykiem”. Nie wypada jej nawet tak nazywać. A wszystko miało miejsce na spokojnym, zielonym Żoliborzu…
Zanim jednak pojawi się wspomniana przed chwilą przemoc i zbrodnia, zrobimy małe podsumowanie i zobaczymy co się zmieniło przez ostatnie dwa lata.
Pamiętacie wpis o rozpadających się schodach? W ciągu kilku miesięcy zostały wyremontowane i do teraz cieszą się dobrym stanem. Nawet w czasie zimy nie popękały, a farba od letnich upałów nie wyblakła. Także jak ktoś chce to potrafi. A na dowód tego poniższe zdjęcia.

2010 i 2012. Wyraźnie widać, że w 2012 mamy wyraźniejsze kolory i pęknięć na płytkach brak. Zwróćcie uwagę na to jak ładnie choinki wyrosły przez ten czas.

Czytaj dalej

Francusko na Francuskiej

W dniu wczorajszym, czyli 14 lipca na ulicy Francuskiej, znajdującej się na Saskiej Kępie, mogliśmy przez chwilę poczuć się jak we Francji. A wszystko to dzięki Francuskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej, która zorganizowała francuskie miasteczko i zapewniła piknikową (prawie) atmosferę. Data jest nieprzypadkowa. Takie wydarzenie nie mogło by się odbyć w żaden inny dzień, bo to właśnie 14 lipca jest we Francji świętem narodowym (dzień zdobycia Bastylii – kto się uczył historii, ten wie) i w całym kraju organizowane są parady, zabawy i inne radosne rzeczy. Nie chcąc nadużywać już słowa na f…, przedstawię Wam jak to francusko wczoraj na ulicy Francuskiej było.

Francuskie miejsce na ulicy Francuskiej. Paryż w Warszawie? Przekonajcie się sami.

Z każdym krokiem coraz trudniej przebić się przez tłum. Ten jest szczególnie gęsty tam, gdzie dają coś za darmo.

Czytaj dalej

Żoliborskie Górki – część druga (bardzo mała)

Dla tych którzy jeszcze nie do końca są przekonani, czy warto wybrać się na Górki, dołączam dwa zdjęcia, które mam nadzieję, przekonają każdego. Gdy tylko popada nieco dłużej, zawsze tworzy się tu takie przyjemne „bagienko” i z racji tego, że słońce tu nie dociera, to „bagienko” trwa i trwa, aż przyjdzie naprawdę wielka susza albo zimowe mrozy i zamienią je w błotniste lodowisko.

Woda w tym miejscu ma silne właściwości przyciągające. Przyciąga torby foliowe, puszki i inne śmieci. Na szczęście nie przyciąga zaparkowanych na skarpie samochodów (nie zmieściły się na zdjęciu).

Mroczne miejsca takie jak to, najlepiej odwiedzić wieczorem. Nie zapomnijcie tylko zabrać ze sobą siekiery, bo nikt nie wie co żyje w tej wodzie (albo obok niej) ;-)

Jeśli chcecie popluskać się w brązowej wodzie, nakręcić horror, popuszczać statki zrobione z puszek po piwie, czy zwyczajnie utopić kogoś, kogo nie lubicie, czy zepchnąć stojące w pobliżu samochody do wody to miejsce ze zdjęć nadaje się do tego idealnie.

(To z topieniem ludzi, to żart. Nie wolno topić nikogo! Wyjątek można zrobić dla „Marzanny”. Samochodów też nie spychajcie, nawet jak jesteście pijani! ).

 

Skwer Willy (Willy’ego) Brandta

Dziś wybierzemy się na bardzo mały spacer po Skwerze Willy Brandta. Spacer będzie mały, bo i skwer duży nie jest, a możliwości spacerowania zapewnia podobne do swej wielkości, czyli nieduże. Dlaczego właśnie ten skwer? Bo tak! ;-)

Wejście od strony ulicy Lewartowskiego.

Czytaj dalej

Żoliborskie Górki, Górami też zwane

Dziś przedstawię Wam miejsce, które dobrze znają pewnie tylko mieszkańcy Żoliborza (a być może nie wszyscy nawet), ale jak doczytacie do końca, to może i Wy zapragniecie je odwiedzić.
Nim jednak przejdę do opisywania szeregu atrakcji jakie możecie tu znaleźć, to zwrócę uwagę na pewien fakt. Wiecie, że ostatni wpis na tym blogu był ponad pół roku temu? To dawno temu. Mam nadzieję, że taka sytuacja się już nie powtórzy. Co prawda nie mogę obiecać, że wpisy będą częste, ale postaram się, by nie było to raz na pół roku.
Mając sprawy wyjaśniająco-tłumaczące za sobą, możemy już wybrać się na mały spacer po lokalnym cudzie natury, jakim są Górki na Sadach Żoliborskich zlokalizowane.

Spojrzenie na Górki z jednego z okolicznych bloków.

Czytaj dalej