Improwizowany śmietnik

Czekamy na autobus. Pod nami, Modlińską ciągnie sznur samochodów. Plecy ogrzewa nam elektrociepłownia Żerań. W dłoni raźnie trzymamy butelkę piwa, ewentualnie żołądkowej gorzkiej. Mimo, że nie wolno. W ustach dopala się papieros. To już wolno.

Barierka jaka jest, każdy widzi. Elektrociepłownię też. Ważne, by dostrzec to co niewidoczne. I nie o "malinę" chodzi.

Barierka jaka jest, każdy widzi. Elektrociepłownię też. Ważne, by dostrzec to co niewidoczne. I nie o „malinę” chodzi.

Do śmietnika kroków kilka. Do kościoła też. Tyle, że do tego drugiego najkrótsza droga to skok na główkę... na beton... na główkę. ;)

Do śmietnika kroków kilka. Do kościoła też. Tyle, że do tego drugiego najkrótsza droga to skok na główkę… na beton… na główkę. ;)

Piwo się skończyło, papieros też. Do śmietnika przy przystanku metrów aż pięć. W głowie myśl, pytanie – co zrobić z tymi surowcami wtórnymi, co nas tak nagle zaskoczyły? Może zrzucić przez barierkę? Resztki rozumu mówią jednak, że tak nie wypada. Że przecież tam na dole, w samochodzie może siedzieć nasza matka. Ale do śmietnika też się iść nie chce. Nie po to ma się nogi, by chodzić na nich. Wystarczy, więc obrócić się i spojrzeć nieco w dół, by znaleźć zaimprowizowany, nigdy niesprzątany, szeroki i pojemny śmietnik na szkło i papier.

Butelkami po horyzont barierka jest wyłożona. Do wyboru, do koloru. Szkło białe i ... kolorowe.

Butelkami po horyzont barierka jest wyłożona. Do wyboru, do koloru. Szkło białe i … kolorowe.

W drugą stronę jakby bogaciej. I pety i foliowa torebka przecina szklany, butelkowy szlak.

W drugą stronę jakby bogaciej. I pety i foliowa torebka przecina szklany, butelkowy szlak.

Śmiało, dorzuć coś od siebie. Za tysiąc lat, ktoś się będzie może stąd uczył historii XXI wieku. Ale nie trzeba czekać tysiąca lat by stwierdzić, że śmieci możesz upchać wszędzie, byle nie w śmietniku. Wrzucanie śmieci do śmietnika boli niczym „zły dotyk”. Nie rób tego. Zwłaszcza w swoim domu.

Reklamy

2 Responses to Improwizowany śmietnik

  1. Perfee says:

    Śledzę losy tego śmietnika już od roku. Co więcej, kilkakrotnie widziałem ekipę sprzątającą na tym przystanku i miałem nadzieję, że coś z tym zrobią. Walczyli dzielnie z niechcianymi reklamami, gumami, naklejkami, ale tego nie sprzątnęli nigdy.
    Chyba już tak musi być…

    • Czego nie widać, tego nie ma. Chyba takie są założenia ekipy sprzątającej ;) Aż by się chciało samemu posprzątać ten cały syf z ulic, tylko kim się wtedy będzie? Frajerem, który sprząta po kimś? Po kimś, kto dalej wtyka pety w przystankowe zakamarki, a butelki wyrzuca jak najdalej od kosza? A co na to miasto? Rozleniwi się jeszcze bardziej i już w ogóle MPO palcem nie ruszy? Smutne. Ale faktycznie, chyba tak już musi być. Przewaga brudasów jest zbyt duża.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: