Nie zgub oczu, gdy na stację metra „Marymont” idziesz.

Mamy w Warszawie metro. Całą jedną linię. Dobrze, że nie dwie albo trzy (nie wspominając już o dwunastu), bo wtedy, to byłby dopiero kłopot. Dygresja mała. Właśnie teraz miała być zakończona budowa centralnego odcinka drugiej linii metra, ale jak wiemy nie będzie. Może za rok się uda. Ktoś temu zawinił? Ktoś za to odpowiada? Gdzie tam! Tak jak powodzie w kraju są winą bobrów, tak opóźnienia w budowie są winą niewybuchów, nieistniejących na planach rur, no i kurzawki. Ale nigdy człowieka. Zwłaszcza konkretnego człowieka. Wszyscy przecież wiemy, że w mieście dotkniętym wojną, (co prawda dziesiątki lat temu, ale zawsze), pod ziemią będą bomby i pociski, ale, po co ujmować to (i tak nierealnym) planie budowy? Na warunki pogodowe i cieki wodne zalewające budowę, człowiek nie ma wpływu i nawet Świątynia Opatrzności nie pomoże. A skoro biorą w tym udział tak potężne siły natury, to, co może jeden, pojedynczy człowiek? On tylko może wygrać wybory, zostać prezesem spółki, wziąć wypłatę albo dziesięć (oczywiście za jeden miesiąc), a potem wypłacić sobie i kolegom nagrody, za to, że wszystko przebiegło zgodnie z planem (poprawionym pięć razy). Koniec dygresji.

Mamy tę jedną linię i nawet miastu nie chce się zadbać o ładne dojście do niej. Wybierzemy się teraz na mały spacer małokrajobrazowy i obejrzymy przejście podziemne prowadzące do stacji metra Marymont (ale również do tramwajów i na drugą stronę ulicy).

Przypuśćmy, że wysiedliśmy z tramwaju numer 17 w celu przejścia do metra. Na zasyfiony przystanek nie zwracamy uwagi. Tyle ich mamy w mieście, że traktujemy taki stan rzeczy jak całkowicie normalny.

Przypuśćmy, że wysiedliśmy z tramwaju numer 17 w celu przejścia do metra. Na zasyfiony przystanek nie zwracamy uwagi. Tyle ich mamy w mieście, że traktujemy taki stan rzeczy jak całkowicie normalny.

Wejście do przejścia, które prowadzi do metra, wita nas połamaną tablicą i ścianami z hieroglifami i pismem Majów. Albo brudasów bez poszanowania cudzej własności. Raczej to drugie.

Wejście do przejścia, które prowadzi do metra, wita nas połamaną tablicą i ścianami z hieroglifami i pismem Majów. Albo brudasów bez poszanowania cudzej własności. Raczej to drugie.

Z bliska widzimy, że tablica jest nie tylko pęknięta (akurat po tej stronie, której tu nie widać), ale również cała w napisach, wlepkach i innych śmieciach. "Obiekt chroniony" głosi naklejka. Ściany widocznie nie są objęte ochroną.

Z bliska widzimy, że tablica jest nie tylko pęknięta (akurat po tej stronie, której tu nie widać), ale również cała w napisach, wlepkach i innych śmieciach. „Obiekt chroniony” głosi naklejka. Ściany widocznie nie są objęte ochroną.

Przejście jakie jest, każdy widzi. W oddali zejście do metra, po bokach wejścia na przystanki tramwajowe. Na ścianach malunki z początku XVII wieku. Żart. To zwykłe gówna XXI wieczne.

Przejście jakie jest, każdy widzi. W oddali zejście do metra, po bokach wejścia na przystanki tramwajowe. Na ścianach malunki z początku XVII wieku. Żart. To zwykłe gówna XXI wieczne.

Pod jednym z wyjść dopisany znacznie większy od tablicy informacyjnej napis. Prawdopodobnie w obcym języku. Może to informacja dla turystów? ;)

Pod jednym z wyjść dopisany znacznie większy od tablicy informacyjnej napis. Prawdopodobnie w obcym języku. Może to informacja dla turystów? ;)

Na obu ścianach paskudny bazgroł tego samego autora.

Na obu ścianach paskudny bazgroł tego samego autora.

Jeszcze jeden? Lepiej nie patrzeć zbyt długo na to, bo mogą wypaść oczy. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Jeszcze jeden? Lepiej nie patrzeć zbyt długo na to, bo mogą wypaść oczy. Żeby nie było, że nie ostrzegałem.

Więcej informacji dla turystów zagranicznych. Ta skierowana jest prawdopodobnie do osób przybywających z Afryki i Arabii. ;)

Więcej informacji dla turystów zagranicznych. Ta skierowana jest prawdopodobnie do osób przybywających z Afryki i Arabii. ;)

Jaka myśl towarzyszyła osobom robiącym te bazgroły? Prawdopodobnie żadna, gdyż te osoby nie posiadają mózgu. Na środku ledwo widoczny napis "wielka Polska". Jeśli od mazania po ścianach Polska robi się "wielka" to strach pomyśleć od czego robi się "mała". ;)

Jaka myśl towarzyszyła osobom robiącym te bazgroły? Prawdopodobnie żadna, gdyż te osoby nie posiadają mózgu.
Na środku ledwo widoczny napis „wielka Polska”. Jeśli od mazania po ścianach Polska robi się „wielka” to strach pomyśleć od czego robi się „mała”. ;)

Zbliżenie na bezsensowne napisy, które ktoś usilnie próbował zmieścić w jednym prostokącie. Nie wyszło. Tak jak życie ich autorów.

Zbliżenie na bezsensowne napisy, które ktoś usilnie próbował zmieścić w jednym prostokącie. Nie wyszło. Tak jak życie ich autorów.

Mijamy tablice informacyjne. Tu, w pęknięciu powstałym prawdopodobnie na skutek trzęsienia ziemi w Iranie, skryło się foliowe opakowanie po piwie "Harnaś".

Mijamy tablice informacyjne. Tu, w pęknięciu powstałym prawdopodobnie na skutek trzęsienia ziemi w Iranie, skryło się foliowe opakowanie po piwie „Harnaś”.

Tutaj z kolei nic się nie skryło. Tylko pękło i popisało i obkleiło. Mózgu przy porodzie nie dostało, więc to zrobiło. ;P

Tutaj z kolei nic się nie skryło. Tylko pękło i popisało i obkleiło. Mózgu przy porodzie nie dostało, więc to zrobiło. ;P

Gdybyśmy chcieli wyjść w międzyczasie na przystanek tramwajowy, to poza kolejną pobazgraną tablicą, dowiemy się, że "Tusk minus". Ale "minus" co?

Gdybyśmy chcieli wyjść w międzyczasie na przystanek tramwajowy, to poza kolejną pobazgraną tablicą, dowiemy się, że „Tusk minus”. Ale „minus” co?

"Drzwi prowadzą nie wiadomo gdzie, więc zasyfimy je." Schody prowadzą do metra. Przygotujcie oczy na spojrzenie w dół.

„Drzwi prowadzą nie wiadomo gdzie, więc zasyfimy je.” Schody prowadzą do metra. Przygotujcie oczy na spojrzenie w dół.

Podłoga pięknie wyłożona gumami. Żeby się nie poślizgnąć oczywiście. Cała podłoga.

Podłoga pięknie wyłożona gumami. Żeby się nie poślizgnąć oczywiście. Cała podłoga.

Za rogiem czeka na nas sztuka przez duże "K". To co tu wisi zmienia się co jakiś czas, więc śmiało odwiedzajcie stację metra "Marymont", by nieco poobcować ze sztuką nowoczesną. Po prawej możecie nawet zamieścić własny komentarz (albo poczytać czyjeś).

Za rogiem czeka na nas sztuka przez duże „K”. To co tu wisi zmienia się co jakiś czas, więc śmiało odwiedzajcie stację metra „Marymont”, by nieco poobcować ze sztuką nowoczesną. Po prawej możecie nawet zamieścić własny komentarz (albo poczytać czyjeś).

Tu na przykład, ktoś narysował penisa. Prawda, że ciekawie?

Tu na przykład, ktoś narysował penisa. Prawda, że ciekawie?

No i już jesteśmy na powierzchni. Za plecami, po prawej mamy Halę Marymoncką, a przed nami budkę z jakąś elektryką zapewne, pięknie obklejoną reklamami wszelakimi. Koniec wycieczki.

No i już jesteśmy na powierzchni. Za plecami, po prawej mamy Halę Marymoncką, a przed nami budkę z jakąś elektryką zapewne, pięknie obklejoną reklamami wszelakimi.
Koniec wycieczki.

Nie wiem, kto za nie odpowiada, w końcu istniało ono na wiele lat wcześniej, nim się metro na Żoliborzu zjawiło, ale skoro można nim dojść do metra, to może wypadałoby je jakoś utrzymać, a nie bezradnie rozkładać ręce, gdy jest dewastowane? Wiadomo, że to nie stacja turystyczna, a jedynie okolicznym mieszkańcom służąca, ale czy to znaczy, że może to wyglądać tak syfnie, jak na załączonych zdjęciach przedstawiam?

Dawniej, gdy ludzie o metrze czytali tylko w radzieckiej prasie, w przejściu po obu stronach pełno było handlarzy przedmiotami wszelakimi, a nawet gracze w „trzy kubki” się znaleźli. I mimo tego całego badziewnego bazarowania, to przejście wydawało się czystsze i schludniejsze niż jest teraz – po remoncie, z ładnymi „potłuczonymi” tablicami i napisami, które większego sensu nie mają. A był kiedyś okres, gdzie jedna strona przez pawilony usługowe zajęta była, teraz za to ściana „marmurowa” z „ku…ami” i „penisami” i wszystko jest pięknie. Tak ma być. Nikt o to nie dba. Ktoś bierze pieniądze. Ktoś ma to w dupie. Ludziom przecież jest wszystko jedno. Ludzie przywykli do brudu i śmieci. Ludzie wiedzą, że się nie da inaczej. Tak ma być.

Reklamy

One Response to Nie zgub oczu, gdy na stację metra „Marymont” idziesz.

  1. Grylek says:

    Niezły tekst. Warto czasem spojrzeć jak zasyfione jest miasto od różnych napisów i innych bazgrołów. A gdyby ktoś myślał nad zleceniem pisania pracy to zapraszam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: