Znikający śmietnik

W planach ten wpis miał mieć zupełnie inną treść. Ale ktoś, być może MPO, być może ktoś inny odpowiedzialny za warszawskie śmietniki wszystko popsuł. „Ukradł” kosz na śmieci wraz ze śmieciami i przez to nie zobaczycie pięknej serii zdjęć i nie będzie tekstu o tym, jak to tygodniami śmietnik nie był opróżniany, aż w końcu śmieci go całkowicie zakryły, a ludzie zapomnieli o jego istnieniu.

Z kosza na śmieci nikt zawartości nie wybiera, a mimo to ludzie dokładają wciąż nowej i nowej. Tworzy to interesujący, kolorowy obrazek.

Z kosza na śmieci, nikt zawartości nie wybiera, a mimo to ludzie dokładają wciąż nowej i nowej. Tworzy to interesujący, kolorowy obrazek.

Gdybyśmy poszli do przodu, za horyzont, to dotarlibyśmy do stacji metra "Marymont". Po drodze jest jeszcze kilka koszy, gdzie śmieci można zostawić. Niekoniecznie trzeba to robić tutaj.

Gdybyśmy poszli do przodu, za horyzont, to dotarlibyśmy do stacji metra „Marymont”. Po drodze jest jeszcze kilka koszy, gdzie śmieci można zostawić. Niekoniecznie trzeba to robić tutaj.

W drugą stronę też miejsce na wyrzucenie śmieci się znajdzie. Ale pewnie pod murem lepiej, bo nikt nie widzi.

W drugą stronę też miejsce na wyrzucenie śmieci się znajdzie. Ale pewnie pod murem lepiej, bo nikt nie widzi.

Można i na murze coś zostawić. Butelka jedna czy dwie, wizerunku zaśmieconej okolicy nie zmieni. Chyba;)

Można i na murze coś zostawić. Butelka jedna czy dwie, wizerunku zaśmieconej okolicy nie zmieni. Chyba;)

Czytaj dalej

Reklamy