Zombie Walk 2015

Ostatnia sobota czerwca była w Warszawie dniem pełnym wydarzeń. Jeśli ktoś jest miłośnikiem wojskowych orkiestr mógł znaleźć coś dla siebie. Jeśli ktoś chciał pooglądać długonogie modelki też poczułby się zadowolony. A jeśli ktoś jest fanem kolorów mógł wybrać się na „Color Run” i imprezy towarzyszące, lub w bardziej ekstremalnej wersji, nałożyć na siebie krwistą farbę i jęcząc przejść przez miasto.

Sporo ludzi wybrało ostatnią opcję i z różnorodnych powodów przebrało się za żywe trupy, aby przemaszerować przez centrum stolicy. Trzeba przyznać, że niektórzy włożyli sporo wysiłku by na chwilę przeistoczyć się w zombie, co zobaczycie na poniższych fotografiach. Miłego oglądania (i nie bójcie się, zombie już sobie poszły).

Zombie wykazały się także zorganizowaniem, karnie podążając za przewodnikami. Prawdziwa krytyka konsumpcjonizmu.

Zombie wykazały się także zorganizowaniem, karnie podążając za przewodnikami.
Prawdziwa krytyka konsumpcjonizmu.

Czytaj dalej

Reklamy

Jest taki samotny dom

Jest taki dom na Mokotowie. Może nie samotny i nie do końca dom, bo nie jedna rodzina w nim mieszka, więc bardziej pod blok niewielki podpada, ale jest w nim coś, co przyciąga. Czyni to w sumie tytuł tego wpisu bezsensownym, wyrywając pierwiastek samotności. Ale mniejsza z tym. Stare piosenki miały po prostu lepsze tytuły i na tym koniec dygresji, których i tak tu chyba zbyt wiele bywa.

Front nieco poszarzał, ale w końcu to ruchliwa okolica i miał prawo. Drzwi wydają się solidne. Antywłamaniowe na pewno.

Front nieco poszarzał, ale w końcu to ruchliwa okolica i miał prawo. Drzwi wydają się solidne. Antywłamaniowe na pewno.

Czytaj dalej

Żeby nie stać w miejscu, trzeba się rozwijać

Co uważniejsi czytelnicy zdążyli już zauważyć, że regularność wpisów na tym blogu jest dość… zachwiana;) Oczywiście to całkowicie moja wina, więc tym bardziej przyjemnie, że nowe osoby tu zaglądają i czytają (i nie komentują, ale rozumiem, że komentarz to rzecz cenna, a moje wpisy nie kończą się pytaniami). W każdym razie przechodząc do sedna tej krótkiej wiadomości, oczywiście wpisy będą się pojawiać dalej w różnym tempie, może trochę szybszym nawet, ale już od dziś (od wczoraj nawet) możecie klikać także w Twittera i Instagrama. To ukłon w stronę tych, co bez ćwierknięć i „słitaśnych” fotek żyć nie mogą;) No już dobrze, nie obrażajcie się, przecież się z Was nie śmieję ;)

Przejdźmy zatem do rzeczy. Po prawej stronie pojawiły się odnośniki do dwóch powyższych serwisów. Ale możecie też na własną rękę poszukać „PięknejWarszawy”. Może Wam się uda. Co będzie można tam znaleźć? Na Twitterze mnóstwo ciekawych „ćwierknięć” (uwierzyliście w to? serio?), a na Instagramie garść fotek z miasta, tych ładnych i brzydkich, ciekawych i śmiesznych. Część z nich być może trafi potem na bloga w związku z jakimiś większymi wpisami, a reszta pozostanie na Instagramie by dawać całą gamę uczuć czytelnikom.

To teraz „folołujcie” itd. Z góry dziękuję.