Zakończenie i nowy początek

Przez osiem lat działalności na blogu pojawiało się wiele wpisów różnej jakości: ciekawsze, mniej ciekawe i przeciekawe. Część miała charakter wyłącznie informacyjny, inne dokumentacyjno-fotograficzny, ale najwięcej było wpisów ironicznych. Jak jednak pewnie wielu z czytelników zdążyło zauważyć, częstość dodawania nowych wpisów była w całym okresie mocno zróżnicowana, a w ostatnich latach ograniczała się do zaledwie kilku na rok. Taką drogą daleko się jednak nie zajdzie. Nowe podejście wymaga pewnych zmian. Największą z nich jest przeniesienie bloga na własną domenę (PieknaWarszawa.pl). Wszystkie stare treści zostaną tutaj, jednak nowe teksty i zdjęcia dodawane będą wyłącznie na nowym blogu oraz na Facebooku i innych serwisach (m.in. Instagram). Zmianie ulegnie także forma prezentowanych zagadnień. Mniej będzie tych o charakterze wyłącznie informacyjnym (nadchodzące wydarzenia itp.), a znacznie więcej w postaci krótkich opowiadań oraz tekstów ironicznych (wspieranych materiałem zdjęciowym). Czasem pojawią się też teksty badawcze lub przybliżające pewne istotne dla mieszkańców miasta kwestie. Wszystkim osobom, które zaglądały tu przez ostatnie lata dziękuję i zapraszam na nową odsłonę Pięknej Warszawy!

Reklamy

Żeby nie stać w miejscu, trzeba się rozwijać

Co uważniejsi czytelnicy zdążyli już zauważyć, że regularność wpisów na tym blogu jest dość… zachwiana;) Oczywiście to całkowicie moja wina, więc tym bardziej przyjemnie, że nowe osoby tu zaglądają i czytają (i nie komentują, ale rozumiem, że komentarz to rzecz cenna, a moje wpisy nie kończą się pytaniami). W każdym razie przechodząc do sedna tej krótkiej wiadomości, oczywiście wpisy będą się pojawiać dalej w różnym tempie, może trochę szybszym nawet, ale już od dziś (od wczoraj nawet) możecie klikać także w Twittera i Instagrama. To ukłon w stronę tych, co bez ćwierknięć i „słitaśnych” fotek żyć nie mogą;) No już dobrze, nie obrażajcie się, przecież się z Was nie śmieję ;)

Przejdźmy zatem do rzeczy. Po prawej stronie pojawiły się odnośniki do dwóch powyższych serwisów. Ale możecie też na własną rękę poszukać „PięknejWarszawy”. Może Wam się uda. Co będzie można tam znaleźć? Na Twitterze mnóstwo ciekawych „ćwierknięć” (uwierzyliście w to? serio?), a na Instagramie garść fotek z miasta, tych ładnych i brzydkich, ciekawych i śmiesznych. Część z nich być może trafi potem na bloga w związku z jakimiś większymi wpisami, a reszta pozostanie na Instagramie by dawać całą gamę uczuć czytelnikom.

To teraz „folołujcie” itd. Z góry dziękuję.

Druga linia metra (albo jedna trzecia linii)

Nie. Nie otworzyli. Jeszcze. Ale chodzą słuchy, że może stać się to już pojutrze (niedziela), a niektórzy wysuwają się przed szereg i zgadują, że będzie to jutro. Cóż, o ile nie pojawi się jakiś niezaplanowany pożar, o którym nikt nie wiedział, zwłaszcza żadna z osób odpowiedzialna za tę linię metra, to możemy się cieszyć. Ktoś już kiedyś gdzieś o czymś napisał, że wprawdzie dłużej i gorzej, ale za to drożej. Ale przecież do naszego metra, drugiej linii niego, nie będziemy takich brzydkich odniesień stosowali. My się tylko pokręcimy po stacji Świętokrzyska (tak, znowu) i pokażemy, że ta linia jest tam od dawna, tylko trzeba umieć ją znaleźć.

Nie zjedziecie do drugiej linii metra windą.

Nie zjedziecie do drugiej linii metra windą.

Schodami ruchomymi też nie zjedziecie.

Schodami ruchomymi też nie zjedziecie.

Póki co, metro nieśmiało i wstydliwie chowa się za ogrodzeniem. Jakby wiedziało, że przyszło spóźnione i do tego podebrało Wam z portfela kieszonkowe ;)

Póki co, metro nieśmiało i wstydliwie chowa się za ogrodzeniem. Jakby wiedziało, że przyszło spóźnione i do tego podebrało Wam z portfela kieszonkowe ;)

Czytaj dalej

Gdybym był turystą i drugą linią metra przejechać bym się chciał

Przypuśćmy, że jestem turystą przypadkowym, który nic nie wie o Warszawie i pewnych realiach. Jadę autobusem prosto z lotniska. Linia 175 zatrzymuje się w Centrum, niedaleko stacji metra. Wysiadam, schodzę na dół i grzecznie sobie siadam w wagoniku, który wiezie mnie w stronę Świętokrzyskiej. Po drodze oglądam sobie schemat wszystkich warszawskich linii metra przyklejony nad każdymi drzwiami. Wygląda on jakby nie wisiał tu od dzisiaj, więc czemu mam mu nie ufać? Zerkam też na mapkę komunikacji miejskiej, ale wisi tak daleko, że nie dostrzegam szczegółów, chociaż majaczą mi się tam jakieś grubsze niebieskie i czerwone linie.

Druga linia metra II

Schemat nie kłamie, a gdyby kłamał to nie wisiałby nad każdymi drzwiami od kilku miesięcy. Nawet Wisła jest we właściwym miejscu. To nie może być nieprawda ;)

Wysiadam na stacji Świętokrzyska. Zerkam na jedno oznaczenie. Potem na drugie. Już wiem gdzie mam iść. Idę. Idę. Idę. I co? I nic. Mimo tych wszystkich oznaczeń, dojścia do drugiej linii metra nie ma. Każdy mieszkaniec Warszawy to wie. Ale ja, jako przypadkowy turysta zostałem oszukany. Na szczęście tu nie mieszkam, więc mało mnie to obchodzi. Wybieram autobus. Odjeżdżam. Nie ma mnie.

Czytaj dalej

Do czytelników

Drodzy Czytelnicy (przez duże C), patrząc na statystyki odwiedzin, można zauważyć, że wchodząc tutaj, ograniczacie się tylko do przeczytania kilku ostatnich wpisów. Nawet nie wiecie ile tracicie! Jeśli zajrzycie głębiej, w dawniejsze lata, to tam także jest mnóstwo ciekawych artykułów do przeczytania. No dobrze, może nie mnóstwo, tylko kilka… ale zajrzeć warto. Choćby „Nowa koncepcja wtapiania zabytków w pejzaż urbanistyczny.” lub „Ulica Chmielna – ulica „lansu”, ulica brudu”. Także nie ograniczajcie się i czytajcie wszystko. Komentarze też są zawsze mile widziane :)

Początek …

… z początkami bywa różnie. Mogą być łatwe, mogą być trudne, ale najlepiej jest jak mówią o tym co będzie potem. Blogiem tym (a raczej jego zawartością) chciałbym zwrócić uwagę, na to, jak wygląda moje miasto. Tytuł „Piękna Warszawa” jest oczywiście tytułem ironicznym, mimo, że w mieście możemy znaleźć mnóstwo miejsc, o których można by powiedzieć, że są piękne (już bez ironii), to niestety możemy też znaleźć równie dużo miejsc, którym do tego piękna bardzo daleko. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że to sami ludzie tak kształtują własną okolicę. A czasem, naprawdę, niewiele środków i pracy potrzeba, by było ładniej i przyjemniej dla oka.
Chciałbym, aby znalazło się tu miejsce na rzeczy różne, od oblepionych reklamami przystanków, przez koszmarki architektoniczne, po głupie i nikomu niepotrzebne inwestycje. Może niektóre rodzaje „brudów” będą się powtarzać wielokrotnie, ale to chyba tylko oznaczać będzie, że problem jest szerszy. Może też ktoś odpowiedzialny za to jak wygląda miasto (albo jego część) zajrzy tu i zrobi mu się wstyd i może wtedy posprząta chociaż trochę. Może …