Do teatru? Po co?

Tytułowe pytania zadał już ponad trzydzieści lat temu Stanisław Paluch, jednak jego aktualność wciąż jest taka sama. Po co chodzić do teatru, gdy można nie chodzić? Wygodniej przed telewizorem relaksować się oglądaniem podobno znanych ludzi skaczących do wody. Pożywka dla mózgu tak samo sycąca jak szklanka coli dla żołądka. A potem przychodzi płacz, że nie wiem, że nie umiem, że nie rozumiem. Świat mnie przerósł. Albo nawet nie przychodzi myśl żadna, bo żeby przyszła, potrzeba odrobiony zastanowienia się i refleksji, a ta jest mało możliwa, gdy już mózg w rozrywkowej coli utopiliśmy.

Istotną rolę pralki w życiu par poruszała także pewna scena z filmu "Plac Zbawiciela". Temat jednak nie jest do końca zbadany, jednak można przypuszczać, że związki bez pralek byłyby znacznie krótsze.

Istotną rolę pralki w życiu par poruszała także pewna scena z filmu „Plac Zbawiciela”. Temat jednak nie jest do końca zbadany, jednak można przypuszczać, że związki bez pralek byłyby znacznie krótsze.

Czytaj dalej

Reklamy

Zombie Walk 2015

Ostatnia sobota czerwca była w Warszawie dniem pełnym wydarzeń. Jeśli ktoś jest miłośnikiem wojskowych orkiestr mógł znaleźć coś dla siebie. Jeśli ktoś chciał pooglądać długonogie modelki też poczułby się zadowolony. A jeśli ktoś jest fanem kolorów mógł wybrać się na „Color Run” i imprezy towarzyszące, lub w bardziej ekstremalnej wersji, nałożyć na siebie krwistą farbę i jęcząc przejść przez miasto.

Sporo ludzi wybrało ostatnią opcję i z różnorodnych powodów przebrało się za żywe trupy, aby przemaszerować przez centrum stolicy. Trzeba przyznać, że niektórzy włożyli sporo wysiłku by na chwilę przeistoczyć się w zombie, co zobaczycie na poniższych fotografiach. Miłego oglądania (i nie bójcie się, zombie już sobie poszły).

Zombie wykazały się także zorganizowaniem, karnie podążając za przewodnikami. Prawdziwa krytyka konsumpcjonizmu.

Zombie wykazały się także zorganizowaniem, karnie podążając za przewodnikami.
Prawdziwa krytyka konsumpcjonizmu.

Czytaj dalej

Jarmark Bożonarodzeniowy na Starym Mieście

W momencie gdy piszę te słowa, Bożonarodzeniowy Jarmark powoli zamyka się, ale jeśli czytacie to przed 20:00 (dziś, nie jutro czy innego dnia, a dziś oznacza w tym wypadku 6. stycznia), to macie jeszcze szansę na kupienie czegoś pamiątkowego lub spróbowanie jakiejś polskiej lub zagranicznej przekąski.

Rynek Starego Miasta z Jarmarkiem Bożonarodzeniowym. Jeśli gdzieś nie stoją ludzie, to tylko dlatego, że albo była tam wielka kałuża albo kupa... śniegu oczywiście.

Rynek Starego Miasta z Jarmarkiem Bożonarodzeniowym. Jeśli gdzieś nie stoją ludzie, to tylko dlatego, że albo była tam wielka kałuża albo kupa… śniegu oczywiście.

Czytaj dalej

Francusko na Francuskiej

W dniu wczorajszym, czyli 14 lipca na ulicy Francuskiej, znajdującej się na Saskiej Kępie, mogliśmy przez chwilę poczuć się jak we Francji. A wszystko to dzięki Francuskiej Izbie Przemysłowo-Handlowej, która zorganizowała francuskie miasteczko i zapewniła piknikową (prawie) atmosferę. Data jest nieprzypadkowa. Takie wydarzenie nie mogło by się odbyć w żaden inny dzień, bo to właśnie 14 lipca jest we Francji świętem narodowym (dzień zdobycia Bastylii – kto się uczył historii, ten wie) i w całym kraju organizowane są parady, zabawy i inne radosne rzeczy. Nie chcąc nadużywać już słowa na f…, przedstawię Wam jak to francusko wczoraj na ulicy Francuskiej było.

Francuskie miejsce na ulicy Francuskiej. Paryż w Warszawie? Przekonajcie się sami.

Z każdym krokiem coraz trudniej przebić się przez tłum. Ten jest szczególnie gęsty tam, gdzie dają coś za darmo.

Czytaj dalej

Be Warsaw, Be Friends, Be Berlin – czyli jak Warszawa Berlinem się stała

Miniony weekend upłynął w Warszawie pod znakiem Niemców i ich „bratwurstów”, a wszystko to za sprawą obchodów 20-lecia partnerstwa Warszawy i Berlina. Z tej okazji na połączeniu ulicy Traugutta i Krakowskiego Przedmieścia wyrosła nam replika Bramy Brandenburskiej. Niestety całej bramy nie udało się zmieścić w wąską ulicę, tak więc trzeba było zadowolić się jej znacznie mniejszą kopią. W rozświetlaniu bramy brał udział burmistrz Berlina – Klaus Wowereit oraz prezydent Warszawy – Hanna Gronkiewicz-Waltz. Ale samo podświetlenie bramy to za mało. Był jeszcze występ niemieckiego zespołu dętego, możliwość zakupienia niemieckich specjałów kulinarnych (co było główną atrakcją), przesyłanie życzeń, które następnie wyświetlały się na bramie, lampiony zawieszone na drzewach oraz inne mniej lub bardziej ciekawe atrakcje towarzyszące.

Burmistrz Berlina (Klaus Wowereit) i prezydent Warszawy (Hanna Gronkiewicz-Waltz) wciskają duży czerwony guzik. Czy zniszczy on świat, czy może…

… rozświetli bramę? Guzik wybrał drugą opcję. Brama zaświeciła się różnymi kolororami tęczy.

Czytaj dalej

Europride 2010

W dniu wczorajszym, w Warszawie odbyła się parada homoseksualistów i środowisk im podobnych. Może temat niezbyt pasuje do tematyki bloga, który raczej miał traktować o wyglądzie miasta, ale przecież wydarzenia jakie się w nim toczą, to też jego część, więc postanowiłem o tym coś niecoś napisać.
Jak pewnie słyszeliście np. w telewizji, kontrowersji na temat tej parady było sporo. Czy jest potrzebna, czy jest niepotrzebna? Co promuje, a czemu szkodzi? Każdy niech ma własne zdanie, komu się nie podoba, niech nie idzie. Kto jest za, niech się dołączy i idzie ramię w ramię z homoseksualistami.
Ja ze swojej strony powiem, że byłem, zobaczyłem i się nie zgorszyłem. A przynajmniej przez chwilę te szare bloki w okolicy wydały się bardziej kolorowe. Może jakby coś takiego miało dziać się raz w miesiącu, to by była przesada. Ale raz w roku, chyba można pozwolić ludziom, którzy w jakiś sposób czują się inni, na pokazanie tej inności. Dodam jeszcze, że dużo bardziej rażące było zachowanie przeciwników tej parady. I mimo, że z punktu widzenia natury może są „normalniejsi”, to raczej to oni bazgrzą na murach te swoje beznadziejne napisy, a nie homoseksualiści.
Poniżej zamieszczam kilka zdjęć, pokazujących, że nie taki wilk straszny, a strach nie zawsze ma wielkie oczy. ;-)

Europride 2010 I

Tak zwane "kurtyny wodne" miały w ten upalny dzień, dawać nieco orzeźwienia mieszkańcom miasta, ale w tym wypadku posłużyły do wygenerowania kolorowej tęczy - symbolu sami wiecie kogo. ;-)

Europride 2010 II

A tutaj flaga w ulubionym kolorze bohaterów tego dnia.

Europride 2010 III

Nie obyło się też bez przeciwników. Jednak było ich znacznie mniej, a ich hasła mniej wyszukane.

Europride 2010 IV

Jakbyście jeszcze nie wiedzieli o co chodzi, to tu macie czarno na białym. Marsz idzie Marszałkowską.

Czytaj dalej