Żeby nie stać w miejscu, trzeba się rozwijać

Co uważniejsi czytelnicy zdążyli już zauważyć, że regularność wpisów na tym blogu jest dość… zachwiana;) Oczywiście to całkowicie moja wina, więc tym bardziej przyjemnie, że nowe osoby tu zaglądają i czytają (i nie komentują, ale rozumiem, że komentarz to rzecz cenna, a moje wpisy nie kończą się pytaniami). W każdym razie przechodząc do sedna tej krótkiej wiadomości, oczywiście wpisy będą się pojawiać dalej w różnym tempie, może trochę szybszym nawet, ale już od dziś (od wczoraj nawet) możecie klikać także w Twittera i Instagrama. To ukłon w stronę tych, co bez ćwierknięć i „słitaśnych” fotek żyć nie mogą;) No już dobrze, nie obrażajcie się, przecież się z Was nie śmieję ;)

Przejdźmy zatem do rzeczy. Po prawej stronie pojawiły się odnośniki do dwóch powyższych serwisów. Ale możecie też na własną rękę poszukać „PięknejWarszawy”. Może Wam się uda. Co będzie można tam znaleźć? Na Twitterze mnóstwo ciekawych „ćwierknięć” (uwierzyliście w to? serio?), a na Instagramie garść fotek z miasta, tych ładnych i brzydkich, ciekawych i śmiesznych. Część z nich być może trafi potem na bloga w związku z jakimiś większymi wpisami, a reszta pozostanie na Instagramie by dawać całą gamę uczuć czytelnikom.

To teraz „folołujcie” itd. Z góry dziękuję.

Reklamy

Dąb Mieszko

Dla pewnej grupy osób Warszawa to tylko śmierdzące ulice i szare bloki. Cóż, każdemu jest wolno myśleć, co mu jego głowa uroi. Nawet, jeśli jest to błędne. Owszem, mamy szare bloki i mamy śmierdzące ulice, a nawet więcej – mamy też śmierdzące przejścia podziemne, ale kto ich nie ma? Poza tym mamy w mieście sporo pomników przyrody i nie każdy ma postać głazu narzutowego.

Dąb Mieszko I od przodu. Metalowa konstrukcja po lewej stronie podpiera jedyny żywy fragment drzewa.

Dąb Mieszko I od przodu. Metalowa konstrukcja po lewej stronie podpiera jedyny żywy fragment drzewa.

Czytaj dalej

Zaćmienie Słońca (nad Warszawą rzecz jasna)

Wczoraj mogliśmy oglądać pokaz na niebie nie byle jaki, i nie mowa tu o sztucznych ogniach z okazji otwarcia sklepu mięsnego, a o zaćmieniu Słońca. Niestety nie całkowitym, bo na takie nasz kraj jeszcze za biedny jest, ale może kiedyś się dorobi i taki pokaz nam zafunduje. Z racji, iż blog ten jest bogato zdjęciami przyozdobiony, to wpis, który właśnie czytacie, nie miałby sensu, gdyby zabrakło w nim zdjęć tytułowego Słońca. Niestety, zdjęcia nie wyszły. Na szczęście, biorąc pod uwagę użytą technikę, był to spodziewany rezultat i zaskoczenia nie było.

Bardziej kłopotliwe jest natomiast interpretacja tego, co wyszło …

Na pierwszy rzut oka to nieudana próba zrobienia zdjęcia przedstawiającego zaćmienie Słońca. Na drugi rzut oka, to Hello Kitty na krzyżu. Bezpieczniej będzie pozostać przy pierwszym rzucie oka;)

Na pierwszy rzut oka to nieudana próba zrobienia zdjęcia przedstawiającego zaćmienie Słońca. Na drugi rzut oka, to Hello Kitty na krzyżu. Bezpieczniej będzie pozostać przy pierwszym rzucie oka;)

Czytaj dalej

Druga linia metra (albo jedna trzecia linii)

Nie. Nie otworzyli. Jeszcze. Ale chodzą słuchy, że może stać się to już pojutrze (niedziela), a niektórzy wysuwają się przed szereg i zgadują, że będzie to jutro. Cóż, o ile nie pojawi się jakiś niezaplanowany pożar, o którym nikt nie wiedział, zwłaszcza żadna z osób odpowiedzialna za tę linię metra, to możemy się cieszyć. Ktoś już kiedyś gdzieś o czymś napisał, że wprawdzie dłużej i gorzej, ale za to drożej. Ale przecież do naszego metra, drugiej linii niego, nie będziemy takich brzydkich odniesień stosowali. My się tylko pokręcimy po stacji Świętokrzyska (tak, znowu) i pokażemy, że ta linia jest tam od dawna, tylko trzeba umieć ją znaleźć.

Nie zjedziecie do drugiej linii metra windą.

Nie zjedziecie do drugiej linii metra windą.

Schodami ruchomymi też nie zjedziecie.

Schodami ruchomymi też nie zjedziecie.

Póki co, metro nieśmiało i wstydliwie chowa się za ogrodzeniem. Jakby wiedziało, że przyszło spóźnione i do tego podebrało Wam z portfela kieszonkowe ;)

Póki co, metro nieśmiało i wstydliwie chowa się za ogrodzeniem. Jakby wiedziało, że przyszło spóźnione i do tego podebrało Wam z portfela kieszonkowe ;)

Czytaj dalej

Gdybym był turystą i drugą linią metra przejechać bym się chciał

Przypuśćmy, że jestem turystą przypadkowym, który nic nie wie o Warszawie i pewnych realiach. Jadę autobusem prosto z lotniska. Linia 175 zatrzymuje się w Centrum, niedaleko stacji metra. Wysiadam, schodzę na dół i grzecznie sobie siadam w wagoniku, który wiezie mnie w stronę Świętokrzyskiej. Po drodze oglądam sobie schemat wszystkich warszawskich linii metra przyklejony nad każdymi drzwiami. Wygląda on jakby nie wisiał tu od dzisiaj, więc czemu mam mu nie ufać? Zerkam też na mapkę komunikacji miejskiej, ale wisi tak daleko, że nie dostrzegam szczegółów, chociaż majaczą mi się tam jakieś grubsze niebieskie i czerwone linie.

Druga linia metra II

Schemat nie kłamie, a gdyby kłamał to nie wisiałby nad każdymi drzwiami od kilku miesięcy. Nawet Wisła jest we właściwym miejscu. To nie może być nieprawda ;)

Wysiadam na stacji Świętokrzyska. Zerkam na jedno oznaczenie. Potem na drugie. Już wiem gdzie mam iść. Idę. Idę. Idę. I co? I nic. Mimo tych wszystkich oznaczeń, dojścia do drugiej linii metra nie ma. Każdy mieszkaniec Warszawy to wie. Ale ja, jako przypadkowy turysta zostałem oszukany. Na szczęście tu nie mieszkam, więc mało mnie to obchodzi. Wybieram autobus. Odjeżdżam. Nie ma mnie.

Czytaj dalej

Osiedlowa klaustrofobia

Są takie blogi, o których myślimy, że już umarły, a one tuż przed końcem roku ożywają. Są takie bloki, o których myślimy – „nie, tu nie zamieszkam”, a jednak ludzie tam mieszkają. I wcale nie mam tu na myśli spalonych klatek, szybów bez wind i butelek wódki na wycieraczce. Czasem po prostu jest tak, że patrząc przez okno ma się dosyć. Ale dlaczego? Przecież na dole są drzewa. Zielone na dodatek! Odpowiedzi dlaczego można poszukać na poniższych trzech zdjęciach.

Policz ile jest okien po lewej stronie. Policz ile jest okien po prawej stronie. Policz okna na przeciwko. Codziennie. Przez 10 lat. Skocz na główkę. Uwolnij się. Nie skacz. Wyprowadź się.

Policz ile jest okien po lewej stronie. Policz ile jest okien po prawej stronie. Policz okna na przeciwko. Codziennie. Przez 10 lat. Skocz na główkę. Uwolnij się.
Nie skacz. Wyprowadź się.

Czytaj dalej

Znikający śmietnik

W planach ten wpis miał mieć zupełnie inną treść. Ale ktoś, być może MPO, być może ktoś inny odpowiedzialny za warszawskie śmietniki wszystko popsuł. „Ukradł” kosz na śmieci wraz ze śmieciami i przez to nie zobaczycie pięknej serii zdjęć i nie będzie tekstu o tym, jak to tygodniami śmietnik nie był opróżniany, aż w końcu śmieci go całkowicie zakryły, a ludzie zapomnieli o jego istnieniu.

Z kosza na śmieci nikt zawartości nie wybiera, a mimo to ludzie dokładają wciąż nowej i nowej. Tworzy to interesujący, kolorowy obrazek.

Z kosza na śmieci, nikt zawartości nie wybiera, a mimo to ludzie dokładają wciąż nowej i nowej. Tworzy to interesujący, kolorowy obrazek.

Gdybyśmy poszli do przodu, za horyzont, to dotarlibyśmy do stacji metra "Marymont". Po drodze jest jeszcze kilka koszy, gdzie śmieci można zostawić. Niekoniecznie trzeba to robić tutaj.

Gdybyśmy poszli do przodu, za horyzont, to dotarlibyśmy do stacji metra „Marymont”. Po drodze jest jeszcze kilka koszy, gdzie śmieci można zostawić. Niekoniecznie trzeba to robić tutaj.

W drugą stronę też miejsce na wyrzucenie śmieci się znajdzie. Ale pewnie pod murem lepiej, bo nikt nie widzi.

W drugą stronę też miejsce na wyrzucenie śmieci się znajdzie. Ale pewnie pod murem lepiej, bo nikt nie widzi.

Można i na murze coś zostawić. Butelka jedna czy dwie, wizerunku zaśmieconej okolicy nie zmieni. Chyba;)

Można i na murze coś zostawić. Butelka jedna czy dwie, wizerunku zaśmieconej okolicy nie zmieni. Chyba;)

Czytaj dalej