Ich trud i krew nie poszły na marne

Dziś tak dla odmiany nie będzie śmiesznie i ironicznie, chociaż od jakiegoś czasu raczej tak tu nie jest, a trochę bardziej poważnie i treściwie. Kilka dni temu miało miejsce odsłonięcie, powstającego od miesięcy muralu dotyczącego Armii Krajowej. Miejsce, w którym ów mural został namalowany nie zostało wybrane przypadkowo, bowiem w okolicy znajdują się inne punkty związane z historią Polski oraz Warszawy, a dotyczące m.in. Rzezi wołyńskiej lub wydarzeń z Powstania Warszawskiego. Innym nieprzypadkowym zbiegiem okoliczności jest fakt, że mural ten znajduje się na podejściach do kładki leżącej nad Aleją AK i łączącej Bielany z Żoliborzem.

Centralna część muralu od strony parku Harcerskiej Poczty Polowej Powstania Warszawskiego.

Centralna część muralu od strony parku Harcerskiej Poczty Polowej Powstania Warszawskiego.


Czytaj dalej

Reklamy

O rozetach raz jeszcze…

Niedawno na blogu pojawił się wpis o „koronkowych rozetach”, które niejaka NeSpoon stworzyła, a które może nie jakoś nadzwyczajnie, ale zawsze chociaż trochę, upiększały szarą i brudną okolicę. Niestety rozety w swojej pierwotnej formie nie przetrwały nawet miesiąca. Mimo, że nie są wydziergane z koronki, tylko trwale namalowane na betonowym chodniku (a raczej ścianie, bo pochyłe to jest;-) i zdawałoby się trwalsze będą, to jednak ktoś, kto jest zapewne owocem miłości brata i siostry musiał dołożyć do nich swoje trzy grosze i zepsuć ten mały kawałek sztuki. A zepsuł w sposób najbardziej prostacki i kretyński, ale pewnie jedyny jaki znał. Efekty jego „pracy” możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.

Za bardzo nie wiem jak odczytać te koślawe znaki, ale wydaje mi się, że układają się w słowo „frajer”.

Czytaj dalej

Żoliborsko-bielańska jaskinia

Nie wiem czy wiecie, ale w miejscu gdzie Żoliborz płynnym ruchem przechodzi w Bielany (przy trasie AK), znajduje się piękny okaz miejskiej jaskini. Ok, może nie jest to do końca jaskinia, bo jednak wejść ma wiele, pod ziemią się nie znajduje, ale przeciągi w niej panują jak w prawdziwej jaskini. Mało tego! Z góry zwisają przepiękne stalaktyty! Niestety obserwacja może być nieco utrudniona, bowiem czasem kawałek sufitu urywa się i spada na niewinnego obserwatora. Na szczęście jest to rzadkie zjawisko. Dużo częstszym jest kapiąca woda, która kapie nawet gdy nie pada. Miejscem, które sobie do kapania upodobała najbardziej są chodniki, które w to osobliwe miejsce prowadzą. Nie muszę dodawać, jak przyjemnym jest moment uderzenia w środek głowy takiej kropli, która spłynęła prosto z ulicy, zbierając ze sobą resztki pyłów i smarów.

Jeśli lubicie podziwiać tandetne pseudo graffiti, to jest to miejsce dla Was.

W miejscach gdzie dociera słońce, nieśmiało wyrasta trawa, dodając nieco zielonego koloru w tym morzu szarości.

Czytaj dalej

Park im. Zbigniewa Herberta

Na Bielanach znajduje się park imienia Zbigniewa Herberta. Wcześniej nosił roboczą nazwę „Bielany III”, ale od około pół roku jest parkiem Herberta. Oczywiście mógł nosić imię Jana Pawła II lub Lecha Kaczyńskiego, ale nie wiedzieć czemu radni woleli Herberta.
A jak wygląda sam park? Z pozoru (i z daleka) niczym się nie wyróżnia od innych parków. Mamy zieleń, mamy ławki i nawet plac zabaw dla dzieci mamy. Podobno były też altanki i ciekawsze rośliny. Ale altanki zjadły korniki, a roślinki wyrwała wichura (przynajmniej tak brzmi oficjalna wersja).
Niestety przy rewitalizacji parku, która miała miejsce kilka lat temu (lub mniej niż kilka – ciężko mi to ustalić), nie skonsultowano się z odwiedzającymi ten park ludźmi, którzy na własną rękę musieli dokonać modyfikacji niektórych sprzętów i elementów wyposażenia.
Poniższy materiał zdjęciowy pokaże wszystkim oglądającym, przebiegły te modyfikacje i jakie są ich skutki.

Niebieska tablica informacyjna już z daleka zaprasza nas do wejścia do parku. Wiszące skrawki ogłoszeń po prawej są mniej przyjazne i zaprosić nas nie chcą.

Park im. Herberta ma wiele rzeczy, którymi może się pochwalić. Są zielone drzewa (i trawa zielona też). Jest nawet mini skatepark i most.

Czytaj dalej

Handel + przystanek = trzeci świat?

Czy byliście kiedyś w szpitalu? Zgaduję, że tak. A czy byliście kiedyś w szpitalu i nie mieliście co na siebie włożyć? Czy czuliście, że wszystkie ubrania jakie ze sobą zabraliście są niemodne, że inni pacjenci są bardziej trendy? Czy poczuliście się wtedy zagubieni? Może mieliście ochotę na zmianę garderoby, ale do domu nie chcieli wypuścić, a w szpitalu przecież sklepu nie ma…
Od teraz jest rozwiązanie! Stoisko z ubraniami, tuż przy (a właściwie to nawet „na”) przystanku „Szpital Bielański”. Wystarczy zrobić tylko kilka kroków od budynku, by wzbudzić w innych pacjentach podziw nowo zakupioną bluzką lub parą skarpet.

Czytaj dalej