Do teatru? Po co?

Tytułowe pytania zadał już ponad trzydzieści lat temu Stanisław Paluch, jednak jego aktualność wciąż jest taka sama. Po co chodzić do teatru, gdy można nie chodzić? Wygodniej przed telewizorem relaksować się oglądaniem podobno znanych ludzi skaczących do wody. Pożywka dla mózgu tak samo sycąca jak szklanka coli dla żołądka. A potem przychodzi płacz, że nie wiem, że nie umiem, że nie rozumiem. Świat mnie przerósł. Albo nawet nie przychodzi myśl żadna, bo żeby przyszła, potrzeba odrobiony zastanowienia się i refleksji, a ta jest mało możliwa, gdy już mózg w rozrywkowej coli utopiliśmy.

Istotną rolę pralki w życiu par poruszała także pewna scena z filmu "Plac Zbawiciela". Temat jednak nie jest do końca zbadany, jednak można przypuszczać, że związki bez pralek byłyby znacznie krótsze.

Istotną rolę pralki w życiu par poruszała także pewna scena z filmu „Plac Zbawiciela”. Temat jednak nie jest do końca zbadany, jednak można przypuszczać, że związki bez pralek byłyby znacznie krótsze.

Czytaj dalej

Reklamy

O rozetach raz jeszcze…

Niedawno na blogu pojawił się wpis o „koronkowych rozetach”, które niejaka NeSpoon stworzyła, a które może nie jakoś nadzwyczajnie, ale zawsze chociaż trochę, upiększały szarą i brudną okolicę. Niestety rozety w swojej pierwotnej formie nie przetrwały nawet miesiąca. Mimo, że nie są wydziergane z koronki, tylko trwale namalowane na betonowym chodniku (a raczej ścianie, bo pochyłe to jest;-) i zdawałoby się trwalsze będą, to jednak ktoś, kto jest zapewne owocem miłości brata i siostry musiał dołożyć do nich swoje trzy grosze i zepsuć ten mały kawałek sztuki. A zepsuł w sposób najbardziej prostacki i kretyński, ale pewnie jedyny jaki znał. Efekty jego „pracy” możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.

Za bardzo nie wiem jak odczytać te koślawe znaki, ale wydaje mi się, że układają się w słowo „frajer”.

Czytaj dalej