Znikający śmietnik

W planach ten wpis miał mieć zupełnie inną treść. Ale ktoś, być może MPO, być może ktoś inny odpowiedzialny za warszawskie śmietniki wszystko popsuł. „Ukradł” kosz na śmieci wraz ze śmieciami i przez to nie zobaczycie pięknej serii zdjęć i nie będzie tekstu o tym, jak to tygodniami śmietnik nie był opróżniany, aż w końcu śmieci go całkowicie zakryły, a ludzie zapomnieli o jego istnieniu.

Z kosza na śmieci nikt zawartości nie wybiera, a mimo to ludzie dokładają wciąż nowej i nowej. Tworzy to interesujący, kolorowy obrazek.

Z kosza na śmieci, nikt zawartości nie wybiera, a mimo to ludzie dokładają wciąż nowej i nowej. Tworzy to interesujący, kolorowy obrazek.

Gdybyśmy poszli do przodu, za horyzont, to dotarlibyśmy do stacji metra "Marymont". Po drodze jest jeszcze kilka koszy, gdzie śmieci można zostawić. Niekoniecznie trzeba to robić tutaj.

Gdybyśmy poszli do przodu, za horyzont, to dotarlibyśmy do stacji metra „Marymont”. Po drodze jest jeszcze kilka koszy, gdzie śmieci można zostawić. Niekoniecznie trzeba to robić tutaj.

W drugą stronę też miejsce na wyrzucenie śmieci się znajdzie. Ale pewnie pod murem lepiej, bo nikt nie widzi.

W drugą stronę też miejsce na wyrzucenie śmieci się znajdzie. Ale pewnie pod murem lepiej, bo nikt nie widzi.

Można i na murze coś zostawić. Butelka jedna czy dwie, wizerunku zaśmieconej okolicy nie zmieni. Chyba;)

Można i na murze coś zostawić. Butelka jedna czy dwie, wizerunku zaśmieconej okolicy nie zmieni. Chyba;)

Czytaj dalej

Reklamy

O rozetach raz jeszcze…

Niedawno na blogu pojawił się wpis o „koronkowych rozetach”, które niejaka NeSpoon stworzyła, a które może nie jakoś nadzwyczajnie, ale zawsze chociaż trochę, upiększały szarą i brudną okolicę. Niestety rozety w swojej pierwotnej formie nie przetrwały nawet miesiąca. Mimo, że nie są wydziergane z koronki, tylko trwale namalowane na betonowym chodniku (a raczej ścianie, bo pochyłe to jest;-) i zdawałoby się trwalsze będą, to jednak ktoś, kto jest zapewne owocem miłości brata i siostry musiał dołożyć do nich swoje trzy grosze i zepsuć ten mały kawałek sztuki. A zepsuł w sposób najbardziej prostacki i kretyński, ale pewnie jedyny jaki znał. Efekty jego „pracy” możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach.

Za bardzo nie wiem jak odczytać te koślawe znaki, ale wydaje mi się, że układają się w słowo „frajer”.

Czytaj dalej

Park im. Stefana Żeromskiego

Dziś przejdziemy się po parku im. Stefana Żeromskiego, który znajduje się na Żoliborzu. Niedawny remont sprawił, że wygląda jeszcze ładniej. Rozpadające się ściany fortu jaki znajduje się tutaj, zostały wyremontowane, uliczki posprzątane, trawa przystrzyżona, a całość ślicznie odnowiona. Oczywiście jak to w każdym miejscu publicznym w Polsce, nie mogło zabraknąć śladów działalności osób, których wstyd nazywać ludźmi, ale skoro nie można tego zmienić, to trzeba do tego przywyknąć (niestety).

Wejście od strony pl. Wilsona, czyli to główne.

Główne wejście (spojrzenie w stronę wyjścia). Oczywiście nie mogło zabraknąć częściowo zdrapanych wlepek i innych śmieci przyklejanych gdzie się da.

Czytaj dalej

Żoliborsko-bielańska jaskinia

Nie wiem czy wiecie, ale w miejscu gdzie Żoliborz płynnym ruchem przechodzi w Bielany (przy trasie AK), znajduje się piękny okaz miejskiej jaskini. Ok, może nie jest to do końca jaskinia, bo jednak wejść ma wiele, pod ziemią się nie znajduje, ale przeciągi w niej panują jak w prawdziwej jaskini. Mało tego! Z góry zwisają przepiękne stalaktyty! Niestety obserwacja może być nieco utrudniona, bowiem czasem kawałek sufitu urywa się i spada na niewinnego obserwatora. Na szczęście jest to rzadkie zjawisko. Dużo częstszym jest kapiąca woda, która kapie nawet gdy nie pada. Miejscem, które sobie do kapania upodobała najbardziej są chodniki, które w to osobliwe miejsce prowadzą. Nie muszę dodawać, jak przyjemnym jest moment uderzenia w środek głowy takiej kropli, która spłynęła prosto z ulicy, zbierając ze sobą resztki pyłów i smarów.

Jeśli lubicie podziwiać tandetne pseudo graffiti, to jest to miejsce dla Was.

W miejscach gdzie dociera słońce, nieśmiało wyrasta trawa, dodając nieco zielonego koloru w tym morzu szarości.

Czytaj dalej